Początek meczu to dość bojaźliwa gra gospodarzy. Jaga częściej była przy piłce, ale konstruowanie składnych akcji w ofensywie przychodziło jej z dużym trudem. Początek połowy to taka typowa ligowa rąbanka, bez wskazania na którąkolwiek ze stron. Około 20 minuty meczu Arka przeprowadziła kilka groźnych akcji, kiedy było gorąco na naszym polu bramkowym. W 23 minucie meczu Kelemen obronił silny strzał z wolnego wykonywanego tuż zza narożnika pola karnego w wykonaniu Da Silvy. W 25 minucie meczu napór Arki doprowadził do zdobycia gola. Po wrzutce z bocznej strefy boiska Sambey Kelemen źle wypiąstkował dośrodkowanie, piłka trafiła pod nogi Łukasiewicza, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Strata bramki spowodowała, że Jaga się obudziła i już w 29 minucie meczu był remis. Ładna gra Jagi na jeden kontakt, piłka trafia do wolnego na lewym skrzydle Tomasika, ten świetnie dośrodkowuje w pole karne, dobrze wyskoczył do piłki Cernych i świetnym strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. W 37 minucie meczu Arka była ponownie na prowadzeniu, Vinicius ładnym zwodem minął Cernycha, piłka trafiła pod nogi Sochy, ten dośrodkował nogę dostawił Siemaszko i piłka wpadła do bramki Jagiellonii. W 44 minucie meczu Siemaszko otrzymał świetne podanie, ale jego strzał obronił w dobrym stylu Kelemen. W chwilę później dobrze, ale minimalnie niecelnie strzelał Świderski. Nic więcej się nie wydarzyło w tej połowie i Arka zasłużenie prowadziła do przerwy. Jagiellonia mimo bardzo dobrej akcji bramkowej zagrała słabo w obronie, słabo w pomocy i słabo w ataku – generalnie najsłabsza połowa w sezonie.

Po zmianie stron na boisku pojawił się Kosta Vassiljew za Chomczenowskiego, który zagrał podobnie jak duża część zespołu znacząco poniżej oczekiwań. Mimo tego początek drugiej części meczu dalej nie napawał optymizmem kibiców Jagi. Oba zespoły grały niedokładnie, a Jaga popełniała błąd za błędem. Zarówno jeśli chodzi o obronę, rozegranie, jak i atak. W 55 minucie meczu boisko z kontuzją opuścił Góralski, a jego miejsce zajął Mystkowski. W 64 minucie meczu z rzutu wolnego dośrodkował Kosta, a piekielnie silnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gospodarzy na obronę. Po zdobyciu gola Jaga nabrała wiatru w żagle, uwierzyła w swoje umiejętności i przejęła inicjatywę w spotkaniu. W 73 minucie meczu Jaga wyszła na prowadzenie. W chwilę wcześniej akcję indywidualną przeprowadził Cernych, w ostatniej chwili przed polem karnym interweniował obrońca podając piłkę do bramkarza. Marciniak gwizdnął rzut wolny pośredni z 5 metra. Do piłki z wolnego podszedł Kosta i pewnym strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie Jadze. Sytuacja należy do tych z gatunku kontrowersyjnych, sędzia zapewne się obroni, ale niesmak pozostaje.

Do końca wynik już się nie zmienił, a Jaga powróciła z dalekiej podróży na boisku, umiała odrobić straty i wyjść na prowadzenie, którego nie oddała już do końca meczu. Arka grała dobrze w pierwszej połowie, Jaga wtedy kompletnie nie umiała grać tego co potrafi. W ostatnich dwóch kwadransach to Jaga jednak miała więcej siły i to ona umiała przechylić szansę na swoją korzyść. Jaga zdobyła trzy punkty, 10 bramkę w sezonie strzelił powracający po kontuzji Kosta Vassiljew, do tego dwa piękne gole zdobyli Cernych i Guti.

Źródło: www.jagiellonia.net