W dniach 28-29 stycznia 2012 tak jak zapowiadaliśmy odbył się turniej tzw. „dzikich” drużyn w futsalu, pod szyldem Lambada Cup. Do turnieju mógł przystąpić każdy pod warunkiem: praktycznie wszyscy zawodnicy mieszkają na terenie gminy Choroszcz (dopuszczony mógł być 1 zawodnik spoza gminy) oraz każdy z piłkarzy przekroczył wiek gimnazjalny. Jednym z organizatorów turnieju był nasz kolega z redakcji Wojtek Jastrzębski, stąd najpierw pomysł aby objąć patronat medialny nad turniejem, ufundować nagrodę dla najlepszej drużyn ( w postaci piłki ) a w końcu by samemu wziąć w tym udział. Na początku pełni obaw wraz z Robertem przeanalizowaliśmy czy uda nam się skompletować jakikolwiek skład na ten turniej, okazało się że i Wojtek i Robert i ja mamy chęci by pograć w piłkę , więc już jest dobrze. Jako pomysłodawca i kapitan zacząłem szukać ludzi do składu, więc szybkie telefony po znajomych,  Robert skombinował halę no i zostało dwa tygodnie by się do turnieju przygotować. Nie powiem,  dwa treningi które odbyliśmy nie zapowiadały zbyt   entuzjastycznych występów, ale przynajmniej wiedzieliśmy na co nas stać, i jak wyglądać będzie wyjściowa piątka. Wreszcie losowanie i analiza szans z kim możemy powalczyć o jakiekolwiek punkty. W końcu turniej: pierwszy mecz z drużyną z Żółtek to tak zwane układanie się, szukanie pozycji itp. Porażka 3-0 ale optymizm na następne mecze został. Najgorzej że Wojtek się wycofał ze względu na kolano, więc pytanie kto w bramce? Padło na mnie. Nie ukrywam kiedyś lubiłem bronić ale dziś do końca przekonany nie byłem. Drugi mecz z kolejna reprezentacją Żółtek (Żółtki II) zacięty od początku do końca,  bezbramkowy wynik nieskromnie mówiąc dzięki kilku moim interwencjom, no i kontrowersyjny karny,  i strata bramki, pechowa przegrana 0-1 wywiera straszną złość w człowieku.  Złość i załamanie. Więc trzeci mecz rozpoczęliśmy z lekką bezsilnością i już po pięciu minutach Tornado Klepacze prowadziło z nami 5-0. Nastąpiła jednak szybka motywacja i mimo kilku kontrowersji zdołaliśmy  strzelić 4 bramki i zrobiło się 4-5. Niestety nasz napastnik Karol  zszedł na ławkę kar i przeciwnicy wbili 6 bramkę potwierdzając swoje zwycięstwo.  Znowu furia, bo kilka decyzji sędziego było dla nas niezrozumiałych i mocne postanowienie: z najmocniejszą drużyną grupy (Izbiszcze) musimy coś wywalczyć. Więc mecz z Szarańczą przeszliśmy obok (0-3), by lepiej przygotować się na Izbiszcze. Mimo kolejnej kontuzji (tym razem Andrzej) gramy już tylko na dwie zmiany czyli bramkarz + czterech w polu + 2 rezerwowych. No i rzeczywiście w takim osłabieniu nie wytrzymaliśmy kondycyjnie. Początek oczywiście zaskakujący, prowadzimy 2-0. Niestety trudy meczów poprzednich jak i braki kondycyjne sprawiają że przegrywamy znowu, tym razem 2-3. Ostatni mecz z Lambadą mogliśmy uznać za odbyty, bez podjęcia walki gładko przegrywamy 0-4 kończąc turniej na ostatnim miejscu. Tak więc pierwsze koty za płoty. Mimo wszystkich przegranych meczy można jednak wyciągnąć z tej przygody aspekty pozytywne. Nie kończymy swojej działalności piłkarskiej na tym turnieju. Widzimy że mimo braków nie odstajemy aż tak bardzo od innych drużyn. W szczególności że pierwsze trzy miejsca w turnieju zajęły drużyny z naszej grupy. A mecze z Izbiszczami, Klepaczami czy drugą drużyną Żółtek  przy większej odrobinie szczęścia mogliśmy zakończyć na swoją korzyść. Nie zawieszamy więc butów na kołku, a trenujemy dalej. A plany są takie by wiosną zorganizować podobny turniej z tym że na Orliku. Kończąc chciałbym serdecznie podziękować drużynie za wspólną grę, wszystkim osobom nam pomocnym: Jackowi za stroje, Arkowi za halę, i innym za słowa wsparcia. Następnym razem nie zawiedziemy.

Adam

Skład Głosu Choroszczy podczas Lambada Cup: Adam Kamieński, Wojciech Jastrzębski, Robert Wardziński, Wiesław Roszkowski, Tomasz Okuła, Andrzej Wyszyński, Krzysztof Borowik, Karol Bagiński, Piotr Szumkowski.