Jagiellonia Białystok w ramach 33. kolejki Lotto Ekstraklasy pokonała na własnym stadionie Wisłę Kraków 2:0. Zwycięskie bramki zdobyli Cilian Sheridan oraz Dmytro Chomczenowski.
Pierwsza odsłona spotkania rozpoczęła się od rwanych ataków zarówno ze strony gospodarzy jak i drużyny prowadzonej dziś przez Radosława Sobolewskiego. Dogodną sytuacją do strzelenia gola była ta z 13. minuty, kiedy to Cilian Sheridan po podaniu Cernycha fatalnie spudłował. Trafił w piłkę, jednak ta odbiła się od dobrze interweniujących wiślaków.  W 25. minucie Sheridan ponownie nieznacznie się mylił, próbując zaskoczyć Łukasza Załuskę strzałem z połowy boiska. Jak mówi stare porzekadło: do trzech razy sztuka. Dwie minuty później pięknym rajdem i ośmieszającym trickiem popisał się Cernych. Zgrał futbolówkę tuż pod nogi Sheridana, a irlandzki napastnik nieczystym (no jakże inaczej!) strzałem pokonał krakowskiego bramkarza. Przed przerwą jeszcze raz udało się zagrozić bramce Wisły Kraków. Przepięknym, crossowym podaniem do Sheridana popisał się Ziggy Gordon, a Irlandczyk? Nie trafił nawet w bramkę. Powinno być 2:0.

Po przerwie, w 64. minucie, ponownie bliski zdobycia bramki był Cilian, jednak nie doszedł do piłki, którą trzeba było jedynie strącić w kierunku bramki. Trzy minuty później zrobiło się nerwowo. Najpierw Wisła wyszła z kontratakiem 3 na 1. Udaną interwencją pochwalić się mógł Gordon, piłka jednak trafiła jeszcze pod nogi Brleka, a ten mając przed sobą jedynie bramkę przestrzelił… Piłka poszybowała tuż obok słupka Mariana Kelemena. W 69. minucie Łukasz Załuska musiał się jeszcze pofatygować i obronił silny strzał Konstantina Vassiljewa. W 91. minucie jednak bramkarz gości wyciągał piłkę z siatki drugi raz w ciągu meczu. Kontratak w wykonaniu Sheridana, Frankowskiego i zmiennika Chomczenowskiego zakończył się celnym strzałem tuż przy słupku Ukraińca.

Na uwagę, niestety negatywną, zasługuje sędzia tego spotkania – Jarosław Przybył. Dla tego człowieka w dzisiejszym spotkaniu równoznaczne z rzutem karnym było jedynie urwanie ręki lub nogi zawodnika. Poziom sędziowania w Polsce znowu idzie po równi pochyłej na łeb, na szyję. Przykre. Przez tych ludzi naprawdę można stracić szanse na mistrzostwo, a nawet miejsca gwarantujące grę w pucharach.

Źródło: www.jagiellonia.net